ADHD nie istnieje! Lekarz przyznał się do kłamstwa

Fot. PIxabay

Dysfunkcja o nazwie ADHD zrobiła w ostatnich latach prawdziwą furorę i pojawia się bardzo często jako wytłumaczenie dla dzieci, które nie potrafią usiedzieć w miejscu, maja problemy z koncentracją czy skupieniem uwagi. Okazuje się jednak, że popularne ADHD może być jedynie wymyśloną jednostką chorobową. Przyznał się do tego na łożu śmierci twórca tego pojęcia.

ADHD to skrót od anglojęzycznej, dość długiej nazwy Attention Deficit Hyperactivity Disorder, co w polskim tłumaczeniu brzmi mniej więcej: zespół nadpobudliwości ruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi. Dzieci, u których diagnozowane jest ADHD są nadpobudliwe, nie mogą usiedzieć długo w jednym miejscu, maja problemy z koncentracja i z dłuższym skupieniem uwagi, maja problemy w relacjach interpersonalnych z rówieśnikami, są głośne i mają chaotyczne zachowania – na przykład biegają, ale bez konkretnego celu. ADHD jako choroba zostało nazwane i opisane pół wieku temu – twórca pojęcia był w 1968 roku Leon Eisenberg, amerykański psychiatra dziecięcy, który pochodzenie choroby przypisywał przede wszystkim genom. Od momentu odkrycia ADHD z roku na rok rosła liczba diagnozowanych dzieci – najpierw w Stanach Zjednoczonych, a następnie epidemia ADHD rozprzestrzeniła się na całym świecie. Rodzice niesfornych dzieci mogli odetchnąć z ulgą – ich niegrzeczne i trudne do utrzymania w ryzach okazywały się przecież po prostu chore. A choroba mogła być wytłumaczeniem na wiele dziwnych, negatywnych zachowań.

Prawdziwa plaga ADHD – co 10. dziecko ma diagnozę!
Dzieci ze zdiagnozowanym ADHD wymagały specjalnego traktowania w szkołach. Nauczyciele musieli traktować je łagodniej i nie stosować kar typowych dla niegrzecznych dzieci. Nową jednostką chorobową szybko zainteresował się też przemysł farmaceutyczny, a na podstawie wielu badań opracowano leki, które miały łagodzić objawy nadpobudliwości i zaburzeń koncentracji uwagi. Niegrzeczne dzieci ze zdiagnozowanym ADHD były więc traktowane łagodnie, a ich rodzice w domu dodatkowo faszerowali je lekami, których zadaniem było łagodzenie ADHD. Jednak podawanie leków dzieciom zawsze wiąże się z różnymi objawami ubocznymi, o czym, oczywiście, nikt nigdy nie wspominał. W kulminacyjnym momencie „plagi ADHD” w Stanach Zjednoczonych co dziesiąte dziecko miało zdiagnozowane tę przypadłość, a najpopularniejszym lekiem, podawanym nawet małym dzieciom był Ritalin. I nie byłoby wokół ADHD żadnego zamieszania ani wątpliwości, gdyby nie fakt, że doktor Eisenberg na łożu śmierci wyznał, że ADHD nie istnieje. Po prostu – wymyślił sobie jednostkę chorobową bez poparcia swojej tezy żadnymi badaniami. Dzięki tej wymyślonej chorobie niewiarygodny psychiatra zarobił krocie.

W interesie własnym i firm farmaceutycznych
Na ADHD zarobił jednak nie tylko twórca jednostki chorobowej, ale też firma Ritalin, która miała praktycznie monopol na sprzedaż leków. Co więcej, odkryto, że w USA istniał spisek kilkunastu psychiatrów, którzy potwierdzali istnienie choroby oraz przepisywali wszystkim swoim małym pacjentom Ritalin. Nie trzeba chyba wspominać, że powodowały nimi głównie względy finansowe – na przepisywaniu Ritalinu wszyscy zarobili potężne pieniądze. Jak to możliwe, że można stworzyć chorobę i sprawić, by weszła do wręcz światowego obiegu? Okazuje się, że to prostsze niż nam się wydaje. Wystarczy mieć dobre układy ze specjalistami, którzy nalezą do zespołu klasyfikującego choroby. W przypadku Eisenberga było to Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. Jest to tak poważny organ, że wszystko, co opublikuje, od razu staje się niepodważalną prawdą. Eisenberg sam zasiadał w jednej z komisji Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, sprawę miał więc niejako ułatwioną.

Tajemnica na światło dzienne wychodzi bardzo powoli
Nieistnienie ADHD jest, jak widać faktem, którego nie da się podważyć. Pomimo to informacja o tym jakoś nie przedostała się do wiadomości opinii publicznej. Choć Leon Eisenberg zmarł w 2009 roku, a na kilka miesięcy przed śmiercią wyjawił swoją niewątpliwie wstydliwą (jak na szanowanego i opiniotwórczego lekarza) tajemnicę, nadal miliony rodziców na całym świecie diagnozują swoje dzieci w kierunku ADHD i podają im farmaceutyki mające przywrócić równowagę w ich układzie nerwowym. Informacja o nieistnieniu choroby rozchodzi się bardzo powoli, a samo ADHD tak zdążyło wrosnąć w naszą świadomość, że aż trudno uwierzyć, że nie istnieje. Po śmierci Eisenberga z pewnością w ukryciu prawdy pomagały firmy farmaceutyczne, dla których ujawnienie takich informacji byłoby zarżnięciem kury znoszącej złote jaja. Tony leków warte wiele milionów dolarów trzeba byłoby przecież wycofać z obiegu.

Przyczyną nadpobudliwości u dzieci mogą być dodatki do żywności
Jednym z propagatorów informacji o nieistnieniu ADHD jest neurolog Richard Saul, który na całym świecie organizuje spotkania z lekarzami i psychologami, szczególnie tymi, którzy zajmują się diagnozowaniem ADHD. Dzięki niemu tajemnica skrywana przez Eisenberga powoli wychodzi na światło dzienne. Jedne\o jest jednak pewne – jeszcze wiele lat musi upłynąć, zanim ADHD przestanie być uznawane za jednostkę chorobową, a dzieci nie będą w tym kierunku diagnozowane. Pojawia się też pytanie, skoro ADHD nie istnieje, to na co cierpią dzieci, które do tej pory żyły z łatką dzieci nadpobudliwych? Przyczyn ich problemów i dysfunkcji może być bardzo wiele – począwszy od przyczyn genetycznych, na dodatkach do żywności kończąc. Tymi ostatnimi maluchy są przecież faszerowane od najmłodszych lat. Nadmiar cukru i innych substancji pobudzających, a także masowo dodawanej do żywności chemii może mieć odbicie także w dysfunkcjach dopadających rozwijający się mózg i układ nerwowy. Poszukując przyczyn nadpobudliwości czy problemów z koncentracją u dziecka w wieku późnoprzedszkolnym czy wczesnoszkolnym, warto więc przyjrzeć się temu, co podajemy mu do jedzenia.

Kontakt